czwartek, 14 lutego 2008

Morskie opowieści cz.8

Admirał był nieco skonsternowany. Tizio nie dopytywał się zbyt często o morskie przygody ojca (zmyślane naprędce aczkolwiek z niebywałą fantazją) a kwestie tatusiowych lęków nie zajmowały go wcale. Stary wilk morski zachodził w głowę gdzie i w jakich okolicznościach przyznał się do tego, że boi się rekinów.
-Tato a jak wygląda rekin? - pytanie nie pozostawiało wątpliwości co do dalszego toku rozmowy...
-Rekin to taka drapieżna ryba...
-Co to znaczy drapieżna? - Admirał wiedział, że w tym wieku dociekliwość dziecka potrafi być uciążliwa, jednak pamiętał również, że wiedza przekazana teraz latorośli z pewnością będzie kiedyś procentować.
-To znaczy, że poluje na inne zwierzęta.
-A na ciebie też by mógł?
Stary wilk morski od dnia, kiedy berbeciem będąc, skryty pod stołem, oglądał plastikową podróbę Spielberga ucztującą na niewinnych mieszkańcach niewielkiej osady, pałał do rekinów szczególną awersją. Malec jednak, zgodnie z przewidywaniami, nie zamierzał przestać drążyć tematu.
-Tata, a jakby tak Ciebie połknął w całości, to co by było? - Admirał bezskutecznie próbował dociec, w którym odcinku Uszatka mogła zostać przemycona wizja połykanego Prosiaczka bądź innej bajkowej postaci. Nie wiedząc jak wybrnąć z ocierającego się o eschatologię pytania oficer postanowił ująć sprawę najdelikatniej jak to tylko możliwe nie unikając jednak trudnej prawdy.
-Wiesz Tiziu, posiedziałbym sobie u niego w brzuszku, a potem rekin by mnie wypuścił drugim końcem i unosiłbym się w oceanie - taka mała, samotna kupka i nikt nie wiedziałby, że to ja.



Brak komentarzy: